piątek, 22 listopada 2019 r., imieniny Cecylii, Marka, Maura

Aktualności

Jak to niegdyś Kurpie Wielkanoc świętowali

Starsi, ale i młodsi mieszkańcy Kurpiowszczyzny doskonale pamiętają zwyczaje i obrządki wielkanocne, jakie kultywowano w domach i w kościołach przed wieloma laty. Część z nich zachowała się do dziś, inne odeszły w zapomnienie, jeszcze inne przetrwały w nieco zmienionej formie.

Reklama Czas świąt Wielkiej Nocy to dla katolickich wiernych czas wyjątkowy. Przeżywanie Triduum Paschalnego, męki i śmierci Chrystusa oraz oczekiwanie z nadzieją na Jego zmartwychwstanie łączyło się od zawsze z wieloma czynnościami, obrzędami oraz zwyczajami.

Część z nich, które kultywowano przed laty na Kurpiowszczyźnie, opisał znany regionalista Adam Chętnik. W publikacji poświęconej zwyczajom Kurpiów, czas okołowielkanocny rozpoczął od opisania tzw. Wielkich Dni.

Wielki Czwartek i Wielki Piątek
W Wielki Czwartek i Wielki Piątek na nabożeństwach w kościele dawnemi laty chłopcy posiadali wielką ilość grzechotek i kołatek drewnianych, któremi robili taki hałas i trajkot, że "choć z kościoła uciekaj" - jak mówią starzy ludzie. Zwyczaj ten nazywał się odstraszaniem, albo straszeniem Judasza.

Po wykupie z oracją
Regionalista przypomniał też o ciekawym zwyczaju tzw. wykupu na przykład dla księdza, który dokonuje świecenia pokarmów. Niegdyś jako wykup dawano zazwyczaj jaja, dziś najczęściej są to pieniądze, ale jeszcze kilkanaście lat temu na wioskach powiatu ostrołęckiego był zwyczaj zbierania jajek dla duchownego.

Reklama Wykupem nazywano parę lub kilka jaj, przynoszonych przez dzieci nauczycielowi, przed rozpuszczeniem ich na ferje świąteczne. Zwykle w ostatni dzień lekcji w sali szkolnej stał jeden lub parę koszów, w które dzieci składały przynoszony "wykup". Wykup taki składano i księdzu, który świecił święcone po wsiach. W innych miejscach nauczyciel wybierał kilkoro dzieci zdolniejszych i w Wielki Piątek chodzili po wsi, co się nazywało chodzeniem "po wykupie z oracją". Dzieci śpiewały jakąś stosowna pieśń, poczem po kolei mówiły oracje, których się przedtem nauczyły, np.:
W Wielki Czwartek, w Wielki Piątek
Cierpi Pan Bóg za nas smutek,
Smutek, smutek, biczowanie,
Cierpiał Pan Bóg krzyżowanie
Inne dzieci mówiły inne oracje. Po oracjach gospodyni domu dawała do kosza odpowiednią ilość jaj, a z całej wsi nazbierał nauczyciel sporo "wykupu".


Święcenie ognia i pokarmów
Adam Chętnik opisuje też zwyczaj święcenie ognia i potraw, który zachował się do dziś w niemal niezmienionej formie. Przypomniał też, co niegdyś wkładano do wielkanocnego koszyczka.

Święcenie ognia odbywa się na cmentarzach przy kościołach w Wielką Sobotę o godz. 6 rano lub wcześniej. Zebrani parafjanie starają się otrzymać choć kawałek drzewa lub węgla z tego ognia, wskutek tego ścisk jest wielki, a rozrywanie i odbieranie sobie palących się główni przybiera nie raz charakter niezupełnie religijny.

Święcone szykują gospodynie no Wielką Sobotę rano. Krążek kiełbasy, jaja częściowo obłapione, kawałek mięsa, nieco soli i kęsek chleba - oto ogólnie spotykane święcone. Święci ksiądz jeżdżąc po wsiach, gdzie do jednej lub paru chałup poznoszono miski z darami Bożemi. Święcone ubrane jest zielonemi gałązkami borówek, (gałązki powtykano w święcone).


Rezurekcje
Uroczyste nabożeństwo w kościele, połączone z procesją, którego celem jest obwieszczenie światu dobrej nowiny o zmartwychwstaniu Jezusa to główne wydarzenie świąt i jest odprawiane od wieków. Poranna msza to nieodłączna część najważniejszych świąt w kościele katolickim. Chętnik przypomniał jednak ciekawy, kurpiowski zwyczaj, którego dzis raczej prózo szukać - to oddawanie salw z broni palnej.

Na Rezurekcję idzie kto żyw w niedzielę rano. Podczas procesji dawniej rodzaj męski oddawał szereg strzałów z broni palnej ręcznej, oraz z moździerzy wiwatowych, miejscowego wyrobu. Chłopcy strzelali nawet już w nocy z soboty na niedzielę, a potem strzelali cały dzień, zebrawszy się gdzieś gromadnie. Zwyczaj strzelania zabroniony dziś przez władze administracyjne. Z Rezurekcji, jak i z pasterki, starano się jak najprędzej odjechać do domu, mijając się wozami, miało to wpływać na lepszy i prędszy urodzaj lnu lub pszenicy, gdzie ją siano.

Huśtawki
Inny, ciekawy zwyczaj związany z okresem świat wielkanocnych, to tzw. huśtawki czyli zabawa organizowana dla młodzieży.

Huśtawki (zwane tu jako "woziawki" i "bujacki") robione są po wsiach przez chłopców. Robi je na dwu wysokich słupach wkopanych w ziemię, z poprzecznicą u góry, pod którą obraca się oś drewniana z dwoma długimi drągami, zakończonemi u dołu deską. Na desce tej stają najczęściej we dwoje (chłopiec i dziewczyna) i rozbujają się tak do paru lub kilkupiętrowej wysokości. Wypadki kalectw były częste, dziś nawet władze bezpieczeństwa publicznego czuwają, by huśtawek zbyt wysokich nie robiono. Po okresie świąt Wielkanocnych huśtawki młodzież zwykle psuje, czekając aż następnej Wielkanocy.

Dzielenie się jajkiem i śmigus-dyngus
Nie mogło też zabraknąć opisu dzielenia się jakiem oraz trwającego do dziś tzw. lanego poniedziałku, podczas którego polewamy się wodą. Regionalista przypominał też, zapomniany już nieco zwyczaj chłostania się brzozowymi lub wierzbowymi witkami.

Święconym jajkiem dzielą się domownicy bliżsi i dalsi zaraz po rezurekcji i mszach rannych. Skorupki z jajek święconych oraz kości itp. resztki święconego zakopywano w polu, co miało wpłynąć na urodzaj oraz broniły od gradu itp. Skorupkami z takich jaj potłuczonemi no drobno obsypują chaty wkoło, co ma chronić je od robactwa.

Oblewki, czyli znany w całej Polsce śmigus stosowany był i na Kurpiach drugiego dnia świąt. Z samego rana chłopcy starają się zdybać gdzie dziewuchę, choćby w łóżku, którą obficie podlewają wodą z kubła. Przez cały dzień leją się wodą nawzajem: chłopcy, gdy złapią dziewuchę, a dziewuchy jak gdzie zdybią chłopca. Kogo w Wielkanoc zlano wodą ten w ciągu roku pcheł nie miał - jak twierdzono. W dniu tym młodzież chodzi po chałupach z rózgami brzozowemi, którymi sieką domowników, za to dostają "wykup".

Reklama Malowanie jaj
Ten zwyczaj zachował się w pełnej krasie i jest rozwijany na Kurpiowszczyźnie nie tylko przez starszych mieszkańców i twórców ludowych, ale też przez młode pokolenie. Dziś jaja zdobimy na różne sposoby, a jak to wyglądało przed laty?

Pisanki, zwane tu piskami ("psiski") malują a właściwie piszą stare kobiety i dziewczęta. Matki chrzestne piszą i farbują pisanki wszystkim swoim wnukom. Do pisanie używa się jaj kurzych, wosk topiony z klejem pszczelim (lub brzozowemi pęczkami) a do tego rozgrzaną w patyczku szpilką z łebkiem, lub blaszką od sznurowadło. Pisane jajka gotowane są w łupinach z cebuli, w korze dębowej lub brezelji. Obecnie rysunek na czarnym jajku wydrapują nożem, pisanka taka nazywa się "skrobanka" a jajko ugotowane na czarno - krukiem. Dzieci grają w pisanki, kalając z górki jedna na drugą. Czyja się stłucze, ten ją przegrywa.

To oczywiście niewielki fragment spuścizny Kurpiów oraz pięknych tradycji naszego regionu. Wiele z nich możemy usłyszeć w swoich domach od mamy czy babci. Przekazują je nam również twórcy ludowi i miłośnicy folkloru, którzy nie pozwolą zaginąć tradycji.

Opisane powyżej kurpiowskie obyczaje i obrządki pochodzą z książki Adama Chętnika pt. "Kalendarz zwyczajów dorocznych, obrzędów i niektórych wierzeń ludu kurpiowskiego", Nowogród 1934 r.
Wyświetleń: 4419 komentarze: 14
21.04.2019, 07:48r. Drukuj




Powrót


Humanoidalny robot Andrzej @ 09:00, 21.04.2019

IP: 5.173...86

Witanie wiosny po słowiańsku

Jare Gody - kilkudniowy cykl obrzędowy związanego z żegnaniem zimy i witaniem wiosny. Mimo przyjęcia chrześcijaństwa znaczna część rytuałów związanych z owym świętem zdołała przetrwać do dziś: częściowo w tradycjach wielkanocnych, częściowo w regionalnych zwyczajach witania wiosny. Podobnie jak zimowe Szczodre Gody, tak i Jare Gody wywarły niebotyczny wpływ na kształt obchodów równoległych chrześcijańskich świąt. Nic w tym dziwnego, święta godowe były najważniejszymi pogańskimi obchodami, związanymi bezpośrednio z odnową, nadejściem nowego roku i cyklu wegetacyjnego.

Nazwa Jare Gody ma dawny słowiański rodowód. Prasłowiański rdzeń jar-, obecny również w imieniu boga Jaryły / Jarowita, znaczeniowo zawsze wiązał się z krzepkością i surowością, siłą wynikającą z młodego wieku. Przychodząca po równonocy wiosennej pora roku od zarania dziejów wiąże się z budzeniem nowego życia, wzrostem sił witalnych całego ożywionego świata przyrody. Zapewne właśnie z tego powodu starosłowiańską nazwą wiosny jest właśnie jar. Przymiotnik jare może tutaj zatem wskazywać przede wszystkim na wiosenną porę obchodów. Słowo gody ma z kolei związek z prasłowiańskim godъ oznaczającym po prostu rok. Gody to czas przejścia jednego roku w drugi. Szczodre Gody rozpoczynają nowy rok słoneczny, Jare Gody zaś – nowy rok wegetacyjny. Nie ma zatem nic dziwnego w tym, że dawni Słowianie przejście starego roku w nowy świętowali dwa razy w roku.

Humanoidalny robot Andrzej @ 09:00, 21.04.2019

IP: 5.173...86

Pogańscy Słowianie w hucznym witaniu wiosny nie byli odosobnieni. Nie jest tajemnicą, że w kulturze wszystkich pogan szczególną wagę przywiązywano do dni przejścia pomiędzy poszczególnymi porami roku. Pora równonocy wiosennej była ważnym punktem pogańskiego kalendarza liturgicznego – od jej przyjścia dzień ponownie jest już dłuższy od nocy, światło zaczyna wygrywać nad ciemnością. Jest to zatem bez wątpienia powód do radosnego świętowania. Wśród Germanów dzień równonocy wiosennej nazywany był świętem Ostary, germańskiej bogini wiosny i płodności, która wśród Anglosasów jest także nazywana imieniem Ēostre. To właśnie od imienia tej bogini językoznawcy wyprowadzają wyraz Easter, angielską nazwę Wielkiejnocy. Podobnego typu obchody były znane również w kulturze staroirańskiej, gdzie w czasie święta Nouruz (od nava rəzaŋh – nowy dzień) radośnie świętowano ten przełomowy moment roku. Podobnych przykładów byłoby można jeszcze mnożyć, przez co nie ulega wątpliwości fakt, że chrześcijańskie obchody Wielkiejnocy są zgrabną syntezą rozmaitych indoeuropejskich wierzeń i rytuałów związanych z witaniem wiosny. W końcu i przyroda, podobnie jak Jezus Chrystus, zmartwychwstaje na przełomie marca i kwietnia.

W wierzeniach pogańskich rytuały witania wiosny przeważnie były dedykowane konkretnym bóstwom. W wypadku Słowian takimi bóstwami byli Jaryło i Marzanna, para związana z dawnym słowiańskim mitem płodności. Kult Jarego Boga (zwanego wśród Słowian Jaryłą, Jarowitem lub Jarunem) znany był na obszarze całej Słowiańszczyzny. Źródła etnograficzne jego postać zwykły opisywać jako bosego młodego boga z bujną czupryną, mknącego przez świat na białym rumaku. Atrybutami Jarego Boga są wianek i kłosy żyta, uniwersalne symbole kojarzone z płodnością. Sam Jaryło zdaje się być z kolei słowiańską personifikacją cyklu wegetacyjnego. Świadczy o tym jego kolejny atrybut – głowa starego mężczyzny, która wedle wierzeń należy do jego ustępującego poprzednika, starego Jaryły. Tego samego podstarzałego Jaryłę żegnano bowiem symbolicznym pogrzebem latem po porze zbiorów, kiedy to noc ponownie zrównywała się z dniem.

Humanoidalny robot Andrzej @ 09:04, 21.04.2019

IP: 5.173...86

W dniu równonocy wiosennej należy również w symboliczny sposób rozstać się z odchodzącą zimą, której słowiańską personifikacją jest bogini Marzanna. Co ciekawe, bogini ta w wierzeniach Słowian zdawała się odgrywać rolę bardzo zbliżoną do Jaryły. Marzanna, podobnie jak Jary Bóg, jest opiekunem cyklu wegetacyjnego i wypraw wojennych. Badacze religii Słowian do dziś spierają się o to, czy Marzanna faktycznie była wyłącznie boginią zimy, czy też odpowiadała za całą przyrodę. Przypuszcza się bowiem, że miała ona niejedno oblicze. Początek wiosny dawał jej zatem sposobność do przemienienia się w Dziewannę, która była jej młodzieńczym wcieleniem. Pomiędzy Marzanną i Dziewanną istniałaby zatem podobna więź jak w wypadku starego i młodego Jaryły, a także Swaroga i Swarożyca. Początek nowego cyklu dawałby staremu bogu sposobność do odmłodzenia wizerunku.

Po uroczystym rozpoczęciu Jarych Godów słowiańska ludność gromadziła się na wzgórzach. Mężczyźni rozpalali wielkie ogniska, po to, by przywołać w ten sposób możliwie najwięcej ciepła i słońca. W czasie tym zbierano również wierzbowe i leszczynowe witki, z których robiono tzw. wiechy – pęki gałęzi i kwiatów, które zatykano na dachach nowych budynków, po to, by uchronić je przed wszelkim złem. W czasie Jarych Godów domostwa były sprzątane i okadzane, pieczono także rozmaite wypieki, m.in. tradycyjne słowiańskie kołacze. Kulminacją obchodów Jarego Święta była obfita uczta, którą wyprawić należało na wzgórzu. Towarzyszyły jej igrzyska połączone z radosnym śpiewem i tańcem. W interesie współbiesiadników było to, by zabawa była możliwie najprzedniejsza. Godne przywitanie wiosny było bowiem wróżbą urodzaju w nadchodzącym cyklu wegetacyjnym.

Humanoidalny robot Andrzej @ 09:05, 21.04.2019

IP: 5.173...86

Ważną częścią Jarego Święta było malowanie jajek, które symbolizowały odnowę, energię, radość życia i urodzaj w nowym roku wegetacyjnym. Pięknie ozdobionymi pisankami bądź kraszankami Słowianie obdarowywali się w czasie obchodów Jarych Godów, po to by zapewnić sobie płodność i urodzaj. Jajko jest zatem bardzo starym symbolem związanym z pogańskimi wierzeniami. Związek jajka ze zmartwychwstaniem Jezusa Chrystusa wydaje się zatem wtórny i wymuszony. Tak ważne dla Słowian obchody nie mogłyby obejść się także bez oddania czci zmarłym przodkom. Podczas Jarego Święta słowiańska ludność udawała się na mogiły swych bliskich, gdzie zostawiano na ich grobach jadło i napitek. Wszystko po to, by w ten sposób uhonorować swych dziadów.

W czasie Jarych Godów obchodzono również Śmigus i Dyngus – rytuały oczyszczające, przynoszące siłę i zdrowie. Śmigus polegał na smaganiu się nawzajem rozkwitłymi witkami, a także oblewaniu się wodą. Radosne śmiganie się witkami wzmagało siły witalne u kobiet i mężczyzn, przez co był to sprawdzony rytuał zaklinający płodność. Nieprzypadkowe były też drzewa, z których wykonywano wspomniane witki. Mężczyznę dobrze było rozochocić gałązkami dębowymi, gdyż dąb to słowiański symbol męskości i siły. W wypadku kobiet lepiej sprawdzały się witki brzozowe lub wierzbowe, ponieważ były to drzewa delikatniejsze, postrzegane jako kobiece. Zwyczaj Śmigusa był dla kawalerów i panien idealną okazją do wzajemnego dotarcia się. Niewysmagana i nieoblana panna mogła obawiać się o swoją przyszłość – brak zainteresowania ze strony kawalerów może wszakże z czasem przerodzić się w staropanieństwo. Rytuały smagania i oblewania przynosiły również oczyszczenie – pozwalały wejść w nowy rok wegetacyjny bez chorób i brudu.

Początek nowego roku wśród Słowian nie może się również obejść bez składania sobie wzajemnych wizyt. Ozdobą Szczodrych Godów były przepiękne grupy kolędnicze, które wędrowały z pieśnią i oracją od domu do domu. W czasie Jarych Godów wzajemne wizyty był może i mniej barwne, jednak przywiązywano do nich równie wielką uwagę. Współczesna nazwa tego zwyczaju Dyngus wywodzi się od niem. dingen, czasownika oznaczającego wykupywanie się. Po słowiańsku zwyczaj ten był zwany włóczebnym. W interesie gospodarza domu leżało to, by należycie obdarować włóczebników nie tylko malowanymi jajkami, ale też sowitym poczęstunkiem w postaci dobrego jadła i przedniego trunku. Kto bowiem nie ugości odpowiednio takiego gościa, musi liczyć się z nieurodzajem w polu i innymi nieszczęściami. W kwestii barwnych wczesnowiosennych korowodów wędrujących po wioskach należy pamiętać jeszcze o tzw. gaiku, zwyczaju słowiańskiego ludu polegającym na radosnym pochodzie z zielonym drzewkiem w ręku i z oracją na ustach. Z gaikiem chodzono po to, by przywitać nowe lato, cieplejszą część roku. Śmiało można zatem przypuszczać, że współczesne gaiki to kolejna spuścizna dawnej pogańskiej tradycji.

Jan @ 09:52, 21.04.2019

IP: 77.253...128

Życzenia od kulika jak zwykle o ciepłym kotlecie.Pan Jezus niezauważony.

Nikt ważny @ 10:58, 21.04.2019

IP: 176.109...72

Na szczęście nie jestem kurpiem... Sporo podróżuje po Polsce i wiem jedno, kupię są bardzo nie lubiani w innych częściach kraju.

Kurp Jan @ 14:46, 21.04.2019

IP: 77.253...128

Ciebie ciiliku też nie lubimy.

gość @ 16:10, 21.04.2019

IP: 2a02:908...531d

Do nikt ważny: Ale Kurpie nigdy Polski nie zdradzili, nigdy w historii Polski nie byli zdrajcami, może dlatego są nie lubiani, ale to bardzo przyjazny region Polski i najważniejsze, że bardzo polski. Żadna strata, że nie jesteś Kurpiem, My takich zakłamanych Polaków nie chcemy w swoich szeregach.

WO @ 16:52, 21.04.2019

IP: 2a01:110f...5f2d

A ja sie k.urwa pytam, co za BARANI ŁEB napindalał dziś od 6 rano przez 20 minut petardami ??? Do tego od 5.30 już jakieś dzwony z kościoła. Potem od 6 do 6.33 non stop bijące dzwony i śpiew czarnosukiennych... w d.upach wam się poprzewracało d.ebile ???

Do WO @ 19:14, 21.04.2019

IP: 83.31...142

BARANIM ŁBEM to jesteś ty a jak ci się niepodoba na KURPIACH to won na sybir tam będziesz miał ciszę i spokój. A nie kozi synu szlachetnych KURPI obrażać i poniżać.

Do WO @ 20:19, 21.04.2019

IP: 195.191...122

Przeszkadza ci czerwony parobie, dźwięk dzwonów, i petardy w takim dniu ?
Chatka po Cimoszewiczu stoi wolna, tam zamieszkaj . Spokój cisza.

do powyżej @ 21:13, 21.04.2019

IP: 83.31...223

Dobre , ale musiałby ją najpierw wyremontować a to pewnie lewe rączki i pospać sobie lubi laughing

WO do fagasów kurpii @ 21:31, 21.04.2019

IP: 2a01:110f...5f2d

Banda p.edałów 😡😈🤣

ketuks @ 12:59, 22.04.2019

IP: 37.47...100

jajko- typowy przykład chrystianizowania pogaństwa a raczej spoganizowania chrześcijaństwa

Reklama

Toyota Andrzejki
LUSAR
Carpexim
Bowling
Foton

Ogłoszenia

Forum

Reklama

Ynet.pl
Hydraulika
Targi Slubne
Sklep Enter
NestBank