sobota, 24 lutego 2024 r., imieniny Macieja, Bogusza, Jaśminy

Reklama   |   Kontakt

Aktualności

Awantura o wybory sołeckie w Chojnikach. Gorąco na sesji rady gminy Olszewo-Borki (zdjęcia)

W Olszewie-Borkach kampania wyborcza ruszyła już na całego. Polem starcia wójt Anety Larent z poprzednim wójtem Krzysztofem Szewczykiem stały się... wybory sołeckie w Chojnikach. W sprawie ich unieważnienia zebrała się dziś nadzwyczajna sesja rady gminy.

O wyborach sołeckich w Chojnikach - i złożonym po nich proteście wyborczym - już pisaliśmy. Przypomnijmy w największym skrócie. Wybory sołeckie odbyły się w Chojnikach 12 stycznia. Jedyną kandydatką była obecna sołtyska Ewa Mikulak. Do kandydowania zgłosił się także Arkadiusz Babiel. Nie został jednak dopuszczony do kandydowania przez prowadzącą spotkanie wójt Anetę Larent. Wójt argumentowała, że nie może on startować w wyborach na sołtysa, bo nie jest stałym mieszkańcem Chojnik. Arkadiusz Babiel kilka dni później złożył w związku z tym protest adresowany do przewodniczącego rady gminy Krzysztofa Grali.

Reklama

W proteście domagał się unieważnienia wyborów i zorganizowania kolejnych. Kilka dni później wójt Aneta Larent wystąpiła do przewodniczącego Grali z wnioskiem o zwołanie nadzwyczajnej sesji rady gminy, na którą przygotowała dwie uchwały - jedną o unieważnieniu wyborów sołeckich w Chojnikach, drugą o ogłoszeniu nowych. Co ważne, wniosek pani wójt nie był odpowiedzią na protest Babiela. Aneta Larent uzasadniała to błędami przy wydawaniu kart do głosowania jakie miała popełnić komisja skrutacyjna.

Przeczytaj:

Awantura o wybory sołtysa w gminie Olszewo-Borki: "Pani wójt nie pozwoliła mi startować"

Przewodniczący Grala zwołał na wtorek 30 stycznia - na wniosek pani wójt - nadzwyczajną sesję rady gminy. I skoro wniosek zawarty i w proteście Arkadiusza Babiela i w piśmie pani wójt był taki sam (unieważnienie wyborów sołeckich) wydawało się, że rozstrzygnięcie jest oczywiste. Nic bardziej mylnego. Ostatecznie - na wniosek radnego Remigiusza Pędzicha przyjęty stosunkiem głosów 9 do 4 - oba projekty uchwał, o unieważnieniu wyborów i ogłoszeniu nowych, odesłano do komisji.

Wniosek radnego Pędzicha poprzedziła emocjonująca dyskusja. I szybko okazało się, że tak naprawdę w całej tej sprawie nie chodzi o to - a na pewno nie tylko o to - czy Arkadiusz Babiel może startować na sołtysa czy nie. To po prostu początek kampanii wyborczej obecnej pani wójt i jej poprzednika Krzysztofa Szewczyka, który najwyraźniej zamierza wrócić na fotel wójta.

Krzysztof Szewczyk pojawił się na nadzwyczajnej sesji, był też na zebraniu w Chojnikach; na innych wyborach sołeckich w gminie zresztą też się pojawiał.

Sesja zaczęła się od odczytania przez przewodniczącego Gralę uzasadnienia do uchwały o unieważnieniu wyborów sołeckich. Pani wójt uzasadniała to błędami jakie popełniła komisja skrutacyjna (pomieszano karty do głosowania na sołtysa i karty do głosowania do rady sołeckiej). Błędy te miały z kolei wynikać - jak napisała pani wójt - między innymi z tego, że jej członkom na spotkaniu przeszkadzali: Krzysztof Grala i Krzysztof Szewczyk.

"Członkowie komisji przyznali, że byli wyprowadzani z równowagi (...) co doprowadziło do pomyłki" - napisała wójt Larent w uzasadnieniu uchwały.

To, co napisała w uzasadnieniu powiedziała też - nie kryjąc emocji - podczas sesji.

- Zebranie wiejskie, które dotyczy wyborów sołtysa i rady sołeckiej, zwołuje wójt. Jest to zebranie stricte przeznaczone mieszkańcom. Tu żadne inne osoby nie otrzymują zaproszeń, a tym bardziej osoby niebędące mieszkańcami danego sołectwa i danej miejscowości. Nawet jeżeli takie osoby pojawiają się na zebraniu, to nie powinny przeszkadzać w prowadzeniu ani zebrania, ani w przebiegu wyborów sołtysa i rady sołeckiej i nie mają prawa przeszkadzać komisji skrutacyjnej przy liczeniu głosów. A taka sytuacja miała miejsce. Tak jak tu pan Grala odczytał, osobami które oczywiście zakłócały przebieg zabrania, bez przerwy podnosiły rękę, wchodziły w słowo, próbowały wyprowadzić z równowagi, próbowały przeszkadzać komisji skrutacyjnej byli panowie Krzysztof Szewczyk i Krzysztof Grala - mówiła Aneta Larent.

Reklama

- I pan Grala i pan Szewczyk bez przerwy podnosili ręce, próbowali jakieś przysłowiowe swoje trzy grosze wetknąć. Mało tego, kiedy komisja skrutacyjna udała się na bok, pan Szewczyk dalej chodził za plecami i dalej rzucał jakieś teksty do komisji skrutacyjnej. Tam była prowadzona pełna kampania wyborcza do wyborów samorządowych. W Chojnikach obaj panowie prowadzili kampanię, zgłaszali swoje kandydatury, jeden i drugi, na stanowisko wójta. Przedstawiali radnych do rady gminy. Mówili o programach wyborczych, o tym jakie będą inwestycje prowadzić, jakie drogi budować. Zebranie wiejskie dotyczące wyboru sołtysa i rady sołeckiej to zebranie, które dotyczy tylko i wyłącznie wyboru sołtysa i rady sołeckiej, a bezczelnego wykorzystywanie sytuacji do tego, by prowadzić kampanię wyborczą do wyborów samorządowych. Panowie nie słuchali ani moich uwag, ani głosów mieszkańców, tylko prowadzili kampanię! Wstyd panie kandydacie Grala! Wstyd panie kandydacie Szewczyk! - mówiła wójt Larent.

Żeby lepiej zrozumieć jej emocje trzeba wiedzieć, że pozostaje ona w otwartym konflikcie z Krzysztofem Szewczykiem od dawna. Kiedy ten był wójtem, Aneta Larent była przewodniczącą rady gminy - w ostrej opozycji do wójta. Pięć lat temu wygrała z Szewczykiem wybory na wójta. A Chojniki to "jej teren" - tu mieszka i tu przez wiele lat była sołtyską.

- Uroczyście oświadczam, że nie prowadziłem w Chojnikach żadnej kampanii wyborczej - mówił podczas sesji były wójt Krzysztof Szewczyk. - Faktem jest natomiast, że uczestniczę we wszystkich zebraniach wiejskich. Mam do tego pełne prawo. A pani hipokryzja, pani wójt, jest olbrzymia!

- Przeszkadzał pan! - odkrzyknęła jedna z mieszkanek Chojnik, która przyszła na sesję rady gminy. - Wśród publiczności była kilkuosobowa grupa mieszkańców tej wsi. Wyraźnie opowiadających się za panią wójt.

Jej wypowiedzi nagradzane były oklaskami, kiedy głos zabierał były wójt - mała grupka mieszkańców wsi ostro protestowała.

Reklama

Podobnie jak wtedy, kiedy głos zabrał Arkadiusz Babiel. Już jego pierwsze słowa "Jestem mieszkańcem Chojnik" wywołały reakcje:

- Nie jest pan żadnym mieszkańcem! - odpowiadali mieszkańcy.

Sytuacja dość kuriozalna, bo Chojniki to nie Nowy Jork - tu nie tylko wszyscy się znają, ale też znają wszystkie rodzinne koneksje. I wszyscy znają sytuację Arkadiusza Babiela, który też nie ukrywa, że ma firmę w Olsztynie i z tym miastem też jest związany. Uważa jednak, że ma pełne prawo startować na sołtysa Chojnik. W pewnym momencie wyznał nawet:

- Ja wiem, że ja bym te wybory przegrał, ale dlaczego nie pozwolono mi startować. Dlaczego pani wójt arbitralnie wykluczyła mnie ze społeczności mieszkańców? - pytał. Także wyraźnie rozemocjonowany.

Po blisko godzinnej dyskusji padł wreszcie wspomniany już wniosek radnego Pędzicha. Po jego przegłosowaniu i skierowaniu sprawy do komisji dyskusja jednak trwała. Aż w końcu Krzysztof Grala zamknął sesję.

Z pewnością sprawy jednak nie zamknął. Wokół wyborów sołtysa w Chojnikach będzie jeszcze gorąco.

Zobacz zdjęcia:
Sesja rady gminy w Olszewie-Borkach

Więcej zdjęć: Sesja rady gminy w Olszewie-Borkach

Wyświetleń: 18687 komentarze: -
15:35, 30.01.2024r. Drukuj