niedziela, 14 lipca 2024 r., imieniny Marcelina, Ulryka, Bonawentury

Reklama   |   Kontakt

Aktualności

Skrzynka skarg: Pobocze to nie ścieżka dla rowerów. Nie jedź pod prąd!

Skrzynka skarg, pochwał, pytań i pomysłów: Na drogach pojawiło się znacznie więcej rowerzystów. Poraża jednak nieznajomość przepisów wśród sporej części z nich. Świadczy o tym na przykład nagminna jazda rowerzystów lewym poboczem, czyli pod prąd. 

Zaskakuje fenomen, jak wśród społeczeństwa rozpowszechniła się, podawana z ust do ust, nieprawdziwa informacja, że pobocza to drogi dla rowerów. Przekaz ustny stał się wygodny i zachęcający do jazdy rowerami po drogach, na których jest często spory ruch innych pojazdów, a na których w ostatnich latach powstało mnóstwo utwardzonych poboczy. Przekaz ustny był również wygodny, bo nie trzeba było zapoznawać się z przepisami i dano wiarę nieprawdzie. Jest to niebezpieczne zjawisko, ponieważ stwarza realne zagrożenia na drodze, choćby z tego powodu, że polskie przepisy nie przewidują ruchu lewostronnego rowerzystów.

Reklama

Mnie, jako projektanta dróg, zastanawia, jak można nie odróżniać drogi rowerowej od pobocza. Pobocza to części drogi przylegające bezpośrednio do jezdni, rozróżniamy pobocza nieutwardzone, najczęściej nienadające się do jazdy rowerem i pobocza utwardzone, po których, - o ile nadają się do jazdy - to rowerzysta powinien po nich jechać, ale jedynie wtedy, gdy ma je po swojej prawej stronie. Nie wolno nimi jeździć pod prąd, ponieważ nie zapewnia to bezpieczeństwa na drodze. Co szczególnie widać w miejscach ograniczonej widoczności, na łukach drogi, na krzyżowaniach itd. Często dochodzi do zagrożenia, nawet gdy na poboczu poruszają się jedynie rowerzyści, brak jest zaparkowanych samochodów i pieszych, np. poruszający się w grupach rowerzyści jadący z tyłu nie widzą rowerzystów nadjeżdżających z naprzeciwka.

Droga rowerowa w żadnym aspekcie nie przypomina nawet pobocza. Choćby z tego powodu, że nie ma prawa przylegać do jezdni. Droga rowerowa musi być oddalona od jezdni minimum na 100 cm, na którą to szerokość składają się pasy bezpieczeństwa w skrajniach. W ekstremalnych sytuacjach droga rowerowa od jezdni musi być zabezpieczona urządzeniami bezpieczeństwa ruchu drogowego, które separują ruch rowerów od jezdni, po której poruszają się większe pojazdy. Przykłady takich dróg możemy w Ostrołęce spotkać na ulicy Witosa, Traugutta, oraz na "tzw. obwodnicy". Jak widać, trudno drogę rowerową pomylić z poboczem. Droga rowerowa musi być oznaczona odpowiednimi znakami drogowymi, pionowymi i poziomymi.

W większych miastach spotykamy nieraz pasy ruchu dla rowerów. Pasy ruchu dla rowerów również nie są drogami dla rowerów, ponieważ są częścią jezdni. Są to pasy ruchu działające na podobnej zasadzie jak wydzielone pasy ruchu np. dla autobusów. Pasy ruchu dla rowerów mogą przypominać pobocza, ale w odróżnieniu od nich, co 50 m na pasie ruchu dla rowerów namalowany jest symbol roweru (na drogach dla rowerów takie symbole są rzadziej, bo tylko na obu końcach i w miejscach przecinania się kierunków ruchu). Warto także wspomnieć, że po pasach ruchu dla rowerów można poruszać się tylko w jednym kierunku, w odróżnieniu od dróg dla rowerów, które są jednokierunkowe i dwukierunkowe. Pasy ruchu dla rowerów, ze względu na bezpieczeństwo ruchu na drodze, projektuje się tylko na drogach z dopuszczalną prędkością do 50 km/h, czyli właściwie tylko w miastach. Co aż przeraża, gdy po poboczach, na drogach o większych prędkościach, rowerzyści jeżdżą w obu kierunkach.

Reklama

Dodam przy okazji, że drogi nie są projektowane tak, by widzieć  rowerzystę jadącego nieprawidłowo poboczem, pod prąd. Np. wyjeżdżający z drogi podporządkowanej pojazd, nie musi widzieć takiego rowerzysty, bo według przepisów, nie ma prawa go tam być, nadjeżdżającego z prawej strony lewym poboczem.

Zaskakuje również nieznajomość przepisów o ruchu drogowym, kierujących samochodami, czyli ludzi, którzy mają uprawnienia do kierowania pojazdami, a żeby je zdobyć, przepisy muszą znać (rowerzyści również muszą znać przepisy). Tu zadziałała również ta sama zasada co u rowerzystów. Zasłyszeli nieprawdziwą informację i zamiast ją sprawdzić, jak zapomniało się części przepisów, uznali ją za właściwą. Nieznajomość przepisów niektórzy z nich okazują na drogach. Przejawia się to tzn. "szeryfowaniem drogowym", np. trąbienie na prawidło jadących prawą stroną rowerzystów, pokrzykiwaniem przez okno, by rowerzysta zjechał na lewe pobocze, ale niekiedy przyjmuje groźniejsze formy, jak świadome wyprzedzanie w bardzo bliskiej odległości, spychanie do rowu (mnie również zepchnięto), ale również zajeżdżają drogi i wychodzenie z samochodu, by siłą udowodnić, że ma się braki w znajomości przepisów ruchu drogowego.

Liczę, że po tym tekście, choć kilka osób uświadomi sobie, jak nieprawidłowo postępują na drodze i możliwość tragedii na drodze, choć odrobinę spadnie.

Autor: Projektant dróg/Czytelnik

Wyświetleń: 8744 komentarze: -
07:43, 22.06.2024r. Drukuj